NASZE DZIAŁANIA

karolina1
2012-06-11
Latająca sieć
Dlaczego warto łączyć potencjał animatorów i badaczy kultury. Po co nam sieciowanie. Jak kultura może promieniować z centrum na peryferia i jak peryferia mogą być inspirujące dla centrum. O swataniu i zarażaniu kulturalnym bakcylem z Karoliną Plutą, koordynatorką sieci Latających Animatorów i Latających Socjologów Kultury rozmawia Alicja Grzywalska.

Alicja Grzywalska: Prawie dwa lata temu wystartowała sieć Latających Animatorów Kultury. Za chwilę uruchamiacie także sieć Latających Socjologów Kultury? Skąd taka potrzeba?
Karolina Pluta: Po kilkunastu miesiącach od uruchomienia sieci latających animatorów zebraliśmy wiele cennych i nowych doświadczeń. Startując stworzyliśmy kodeks, który wyznacza standardy i granice naszej pracy. Pierwsze miesiące formowania sieci były intensywne. Nasza praca w terenie z domami kultury, lokalnymi liderami (uczestnikami programów „Seniorzy w akcji” i „Młodzi Menedżerowie Kultury w bibliotekach”) oraz wspólne spotkania i superwizje pokazały, że aby działać jeszcze efektywniej potrzebujemy wsparcia czy dopełnienia ze strony socjologów. Chcemy badać czego chcą i czego potrzebują grupy, instytucje lub środowiska lokalne, z którymi i dla których pracujemy. Połączenie sił animatorów i socjologów zawsze wydawało się nam naturalne. Socjologowie i animatorzy kultury często używają podobnych narzędzi. Ich praca bardzo się przeplata i uzupełnia. Myślę, że jesteśmy dla siebie wzajemnym wsparciem i inspiracją. Wyobrażam sobie sytuację, kiedy socjolog i animator jadą w parze i pracują w jednym środowisku tylko w innych obszarach lub, że wizyta socjologa poprzedza wizytę animatora i pomaga mu zmapować sytuację na miejscu lub, że nasz socjolog leci po zakończeniu procesu i pomaga w jego ewaluacji.

Jesteś koordynatorką sieci i pełnisz rolę swatki. Na czym ta rola polega?
K.P.: Proces swatania rozpoczyna się w momencie, kiedy zgłasza się do nas instytucja lub lider z informacją o zapotrzebowaniu na wizytę animatora w swojej miejscowości. Rozmawiamy o tym, jak wygląda sytuacja na miejscu: sonduję w jakim momencie projektu lub procesu został zapraszany jest animator, badam jakie są oczekiwania i potrzeby dotyczące jego wizyty. Wspólnie zastanawiamy się i wyznaczamy cele jakie organizacja, instytucja czy grupa chce osiągnąć w związku z tą wizytą. Cele są zawsze bardzo różne i indywidualne. Zapraszający często wyczuwają potrzebę otwarcia się na nowe działania. Wspólnie, dzięki możliwości spojrzenia na sprawy z zewnątrz udaje nam się dookreślić co za tymi potrzebami się kryje. Następnie zastanawiam się, który z animatorów mógłby odpowiedzieć na te potrzeby, kto z naszej sieci mógłby swoimi metodami działania, osobowością i doświadczeniem pomóc najlepiej. Zdarza się, że zanim skontaktuję ze sobą jedną i drugą stronę spotykam się z nimi na długie rozmowy, jeśli to możliwe jadę do zapraszającego, żeby zobaczyć szerszy kontekst sytuacji. Potem strony się spotykają i wspólnie ustalają zakres działania.

Wydawałoby się, że to co oferuje sieć, to „usługi” doświadczonych animatorów. Prowadzenie warsztatów: filmowych, fotograficznych, teatralnych, doradztwo. Skoro zrzeszeni animatorzy są profesjonalistami, to po co inwestować tyle czasu i energii w przygotowania wyjazdów?
K.P.: Przed naszymi animatorami stawiamy duże wyzwanie. Mają nie tylko poprowadzić dobry warsztat, ale też podzielić się swoim doświadczeniem czy konkretnymi metodami pracy z liderem tam na miejscu. Ważny jest dla nas moment przekazywania narzędzi, chcemy by nasze wizyty były inspiracją, początkiem do dalszych działań. Wchodzimy we współpracę wtedy kiedy widzimy, że tam na miejscu jest ktoś, kto chce się uczyć, kto ma potrzebę rozwoju. Szukamy i staramy się budować sytuację, które stymulują wymianę wiedzy, umiejętności, doświadczenia.

Czy w ciągu dnia, czasami trzech dni jest to w ogóle możliwe?
K.P.: Nie uczymy jak zostać trenerem prowadzącym warsztaty filmowe lub teatralne. Uwrażliwiamy na to, co dzieje się dookoła. Jak przestrzeń, w której pracujemy wpływa na grupę, jak ze sobą rozmawiać, jak radzić sobie w sytuacjach konfliktowych, jak otwierać na siebie i jak integrować grupę. Oczywiście wykorzystujemy do tego narzędzia filmu, fotografii, designu, czy teatralne. Środek ciężkości leży gdzie indziej. Warsztaty to zawsze sytuacja spotkania. Pracy z ludźmi, komunikacji. Staramy się pokazywać jak budować sytuacje bezpieczne, rozwijające i bawiące jednocześnie. Animatorów kultury kształci się na Uniwersytetach, kursach z dużą ilością teorii. My tę wiedzę chcemy uzupełniać o warsztat i umiejętności praktyczne

Co w sytuacji kiedy na miejscu, nawet po wielu rozmowach przed wizytą okazuje się, że grupa nie jest gotowa na to co przygotował dla nich animator?
K.P.:
To jest odwieczny dylemat animatora: czy uruchomić swoją kreatywność i pokazać cały wachlarz swoich możliwości, czy jednak zachować powściągliwość i iść za grupą. Po to właśnie spotykamy się jako sieć. Opracowujemy raporty z każdego wyjazdu. Dbamy o jakość naszej pracy. Dbamy o ludzi, z którymi pracujemy i dbamy też o siebie. Mamy swojego superwizora i spotkania, podczas których wspólnie zastanawiamy się nad tym gdzie jesteśmy w swojej pracy, jak postrzegamy siebie w roli animatora. To niezwykle cenne i rozwijające doświadczenia. Czasem śmiejemy się, że to taka grupa wsparcia dla aktywnych animatorów kultury. Wyjęcie z rzeczywistości i bezpieczna chwila zatrzymania i niezbędnej refleksji.

W tym roku Latający Animatorzy i Socjologowie będą latać na Mazowsze. Czemu akurat tam?
K.P.: Nasza siedziba mieści się w Warszawie. Tu jest nasze centrum dowodzenia. Na Mazowszu pracujemy już od dawna. Przeprowadziliśmy badania „Zoom na domy kultury”, „Laboratorium Zmiany”. Zastanawiamy się jak budować kulturę w sąsiedztwie dużego miasta? Jak czerpać z potencjału stolicy? Latający będą naszymi „emisariuszami”, wspólnie z którymi będziemy szukać odpowiedzi na te i inne pytania. Ponadto sympatyzujemy z Forum Kultury Mazowsze – oddolną inicjatywą, której zadaniem jest dbanie o rozwój kultury w tym regionie. Wspólnie z nimi chcemy wypracowywać rekomendacje do Programu Rozwoju Kultury na Mazowsze. No i przede wszystkim jednak lubimy zaczynać od „własnego podwórka”

ORGANIZATOR:

ę