NASZE DZIAŁANIA

8420661823_0b19e128dc_o (1)
2013-11-19
Sukces ma sto centymetrów
Czasem metr to bardzo dużo. Dla małego człowieka, którego wzrost ledwo przekracza sto centymetrów – na pewno. Ławki w szkołach, ubrania, rowery są dostosowane do wzrostu dzieci. To oczywiste, że w dzisiejszym świecie mamy do wyboru całą masę produktów stworzonych specjalnie dla najmłodszych. Z myślą o dzieciach projektuje się place zabaw, kawiarnie, a czasem także muzea. Pierwszym w Polsce muzeum, które przygotowało stałą ekspozycje właśnie dla dzieci jest Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie . Innymi przykładami, już poza Polską, mogą być działające w Berlinie MACHmit! Museum für Kinder czy wiedeńskie ZOOM Kindermuseum. To instytucje, które stawiają przede wszystkim na aspekt poznawczy – w zależności od tematu wystawy – związany ze sztuką, historią bądź nauką. Ważną kwestią jest tu zaangażowanie małych odbiorców do aktywnego eksplorowania tematu wystawy w ramach działań warsztatowych bądź stanowisk interaktywnych. W aranżacji przestrzeni muzealnej są uwzględnione miejsca do prac warsztatowych, zabawy czy odpoczynku.

A co, jeśli muzeum nie ma możliwości stworzenia przestrzeni specjalnie dla dzieci? Może wystarczy jedna mała zmiana, która sprawi, że instytucja nabierze nowego wymiaru? Dość wstępów i domysłów – przejdźmy do konkretów. W Muzeum Oskara Kolberga w Przysusze, które jest oddziałem Muzeum Wsi Radomskiej, wisi płaskorzeźba wykonana przez Stanisława Denkiewicza, artystę z nurtu art brut, przedstawiająca Kolberga przy pracy. Elegancko ubrany, z muszką pod szyją, z notatnikiem w pełnej gotowości siedzi przy stole z kobietą w chustce na głowie i mężczyzną w gumiakach. Ubiór tej dwójki oraz drugi plan płaskorzeźby – drewniany dom, studnia, krowa, koń, kury – sugerują, że badacz rozmawia z mieszkańcami wsi. Zresztą potwierdza to napis umieszczony na ramie obrazu: „Wybitny uczony etnograf Oskar Kolberg wczasie przeprowadzanych penektrakci po rużnych terenach odwiedzał i zagrody wiejskie” (cytat dosłowny).



Ale napis nie każdy potrafi przeczytać, szczególnie gdy ma 4 lub 5 lat. A ten, kto już potrafi czytać, ale wciąż jest małym człowiekiem też nie przeczyta. Dlaczego? Płaskorzeźba wisi za wysoko. Powieszenie obrazu metr niżej zrobiłoby wielką różnicę. Szczególnie, że jak mówi Agnieszka Zarychta-Wójcicka – pracowniczka Muzeum, praca zawsze wzbudza zainteresowanie najmłodszych. Nic dziwnego, estetyka i prostota przekazu dzieła może podobać się dzieciom. Zresztą nie będzie to nadużyciem, gdy postawimy obok siebie prace dzieci i artystów nurtu art brut i powiemy, że są podobne. Żywe kolory, uproszczona perspektywa oraz brak wykształcenia artystycznego to właśnie punkty styczności twórczości brut i dziecięcej.

Żeby sprawdzić „jak widzą dzieci” przykucamy z panią Agnieszką przed pracą Denkiewicza. Prosty eksperyment daje wyraźnie do zrozumienia, że dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym nie mają możliwości, by przyjrzeć się dokładnie płaskorzeźbie. Nie trzeba od razu zmieniać całego układu prac w muzeum, nie trzeba też wyciągać z gablot wszystkich obiektów, by można je było dotykać. Instrumenty muzyczne – co w przypadku Muzeum Oskara Kolberga również ma niebagatelne znaczenie – nie muszą grać przez cały dzień. Czasem wystarczy tylko jedna rzecz i mała zmiana.

Idealne muzeum dla pracowników oddziału Muzeum Wsi Radomskiej to takie, którego program jest skierowany do osób w różnym wieku. Opisana powyżej sytuacja dotyczy głównie dzieci – piszę głównie, bo nie tylko. Wyobraźmy sobie, że muzeum odwiedza osoba niedowidząca lub starsza, dla której to, że obraz wisi niżej może okazać się niemałym ułatwieniem. Można łatwo zbliżyć się do pracy, odczytać napis na ramie, nie trzeba zadzierać głowy. Osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim także bez problemu będzie mogła przyjrzeć się Kolbergowi uchwyconemu przy pracy przez Denkiewicza. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co by działo się, gdyby można było dotykać płaskorzeźby!

Praca Denkiewicza to świetny punkt wyjścia do rozmowy z dziećmi o etnografii. Kim jest etnograf? Czym się zajmuje? Jak wygląda jego praca? I co interesuje współczesnego etnografa? Na te pytania można znaleźć odpowiedź w działaniach – zabawie w badaczy codziennego otoczenia i lokalnej kultury, a także odkrywców zachowań i zwyczajów z odległych krain. Opowieść oparta o to, co widać na płaskorzeźbie może rozpocząć poznawanie warsztatu etnografa. To doskonały materiał do tworzenia scenariuszy warsztatów dla grup przedszkolnych i szkolnych, najmłodszych odbiorców indywidualnych czy warsztatów rodzinnych oraz międzypokoleniowych.

Moją uwagę w Muzeum Oskara Kolberga w Przysusze przykuła płaskorzeźba Denkiewicza. Jeśli rzeczy potrafią przemawiać, to do mnie przemówiła właśnie ta. Równie ciekawe i inspirujące wydają się okulary podobne do tych, które nosił etnograf czy pokawałkowana i podkolorowana mapa, na której znalazłam swoje rodzinne miasto. Pretekstów do twórczego wykorzystania ekspozycji może być wiele, dla każdego inny obiekt może stać się początkiem opowieści oraz działania. Myślę, że dla mnie – jako animatorki, która odwiedziła Muzeum w Przysusze – największym sukcesem jaki odniosłabym w pracy z tą instytucją byłoby właśnie powieszenie niżej pracy przedstawiające Kolberga podczas badań etnograficznych. Mam wrażenie, że ta jedna mała zmiana mogłaby spowodować lawinę przekształceń w Muzeum.

Magdalena Kreis

ORGANIZATOR:

ę