NASZE DZIAŁANIA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
2013-03-06
PAMIĘĆ SIĘ OTWIERA
Pamięć wędruje często krętą drogą. Czasem uruchamiają ją opowieści najstarszych mieszkańców, czasem miejsca przypominające o czyjejś obecności, wreszcie - ślady zachowane w języku, kuchni czy lokalnych zwyczajach. Przedmioty, być może jeszcze bardziej niż pomniki czy tablice pamiątkowe, mają moc przenoszenia w czasie. Równie silnym nośnikiem pamięci jest muzyka. Opowieści świadków historii i emocje towarzyszące przywoływaniu wspomnień stają się inspiracją do działania, aktywizacji lokalnych społeczności i umacniania ich tożsamości.

Pracownie Orange

Marcin Lićwinko, Latający Animator Kultury Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”, od lat prowadzi w całej Polsce warsztaty śpiewu tradycyjnego. Zapraszany jest zarówno w miejsca, gdzie tradycyjna muzyka zdołała zachować się w stanie niemal nienaruszonym (jak ma to miejsce chociażby na jego rodzinnym Podlasiu), jak i tam, gdzie powrót do korzeni oznacza często mozolne, długotrwałe poszukiwania w archiwach, ale przede wszystkim – w żywej pamięci najstarszych mieszkańców. Tym razem wybrał się na Lubelszczyznę, do Wisznic, które odwiedził na zaproszenie Elżbiety Sokołowskiej, dyrektorki Gminnego Ośrodka Kultury i liderki działającej tam Pracowni Orange. Takich Pracowni jest w Polsce 50. Znajdują się w małych miastach i wsiach – ich celem jest zarówno umożliwienie mieszkańcom dostępu do komputerów i Internetu, jak i stworzenie miejsca, gdzie ludzie mogą się spotykać, rozmawiać i działać. Przestrzeń Pracowni daje możliwość na obudzenie potencjału drzemiącego w lokalnej społeczności. Fundacja Orange prowadzi dla nich dwuletni program wsparcia, w ramach którego Pracownie m.in. są odwiedzane przez Latających Animatorów i Socjologów Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”.

Po „chachłacku” czy „profesjonalnie”?

– Chcę sprawdzić, czy ludzie stąd pamiętają jeszcze pieśni śpiewane w języku chachłackim, czyli w lokalnym dialekcie, mającym w sobie wiele z naleciałości ukraińskich – mówi Ela. Język chachłacki typowy jest dla terenów pogranicza, najczęściej można go spotkać u wyznawców prawosławia i wśród starszej ludności wiejskiej. W Wisznicach i Horodyszczu mieszkali katolicy, prawosławni, Żydzi, a do początku XX w. unici. Ci ostatni na mocy ukazu carskiego musieli przejść na katolicyzm bądź prawosławie (większość opowiedziała się za tym pierwszym). Jeszcze kilkadziesiąt lat temu śpiewało się w tych wsiach przy każdej ważnej okazji: w polu przy pracy i na zakończenie zbiorów, podczas uroczystości rodzinnych i przy domowych pracach. W wisznickim gimnazjum działa zespół ludowy. Młodzież śpiewa w nim i tańczy na wzór zespołu Mazowsze. W Horodyszczu (wieś położona pięć kilometrów obok) śpiewa kobiecy chór. W repertuarze ma pieśni patriotyczne, religijne, biesiadne.– Chciałabym sprawdzić, czy któraś z muzykujących grup zechce zbadać korzenie tutejszej muzyki tradycyjnej, dotrzeć do tych pieśni, jakie śpiewały nasze babcie. – mówi Ela.

Na parkiecie czy w gablocie?

Marcin Lićwinko podkreśla: – Wszyscy w Polsce, niezależnie od regionu, śpiewają to samo. Powoli zaczyna być już niemal za późno, by wrócić do źródeł, w wielu regionach nie zachowały się prawie żadne przedwojenne archiwa. Staram się przekonywać te zespoły, że nie muszą śpiewać piosenek ze Lwowa, skoro na własnym podwórku mają takie skarby. O tym, jak dziś powszechnie rozumie się muzykę tradycyjną, zdecydował PRL, promujący zunifikowany, cepeliowy model folkloru dożynkowego. W działaniach takich, jak w Wisznicach często pojawia się pytanie o zasadność powrotu do korzeni tej muzyki. Czy, skoro pieśniom nie towarzyszą już codzienne sytuacje i rytuały z nimi powiązane, ich przywracanie nie jest także formą sztucznego podtrzymywania życia? Janusz Prusinowski, jeden z najbardziej cenionych artystów zajmujących się polską muzyką tradycyjną, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej podkreśla: „Tradycyjna muzyka wiejska ma sens wtedy, kiedy nie jest produktem ładnie opakowanym i podanym, ale elementem budującym wspólnotę. (…) Kiedy wiejskie wspólnoty zaczęły zanikać, zaczęła umierać też ich muzyka”*

Skarby

Parę dni pracy Marcina w Wisznicach przynosi kolejne odkrycia. Jednym z nich jest niewielki skoroszyt wyciągnięty z bibliotecznej półki, w którym znajduje się szkolna praca zatytułowana Tak śpiewały nasze babcie, spróbuj i ty. Oprócz opisu lokalnych pieśni i słowniczka gwary chachłackiej, jest tam prawdziwy skarb – kaseta z nagraniami kilku piosenek, śpiewanych przez babcię autora. Drugim skarbem jest pamięć kilku członkiń horodyskiego chóru. Podczas spotkania, jedna po drugiej, zaczynają przypominać sobie pieśni obrzędowe, świeckie, śpiewane podczas przygotowań do ślubu czy prac polowych. Okazuje się, że zespół ma w repertuarze kilka pieśni w gwarze ukraińskiej. Razem z pieśniami wraca pamięć o wydarzeniach, którym towarzyszyły – wypiekanie tzw. korowaja (czyli weselnego chleba), sypanie krzyża ze zboża i ustawianie snopka przy drodze na koniec żniw, przypominają się kolędy i liryczne piosenki o miłości. – Pamięć się otwiera – mówi Marcin i dodaje: – Prawie się nie zdarza, żeby kompletne nic się nie zachowało. Naprawdę nie trzeba jechać do Warszawy i zakopywać się w archiwach muzyki tradycyjnej, wystarczy zacząć pukać do kolejnych domów tu, na miejscu.

Drugi krok

W Horodyszczu, po spotkaniu z Marcinem Lićwinko wszystkie panie śpiewające w chórze wyraziły chęć dalszej pracy. Osobie z zewnątrz być może łatwiej przekonać je do tego, że to lokalne, zakorzenione w tym regionie pieśni mogą być tym, co wyróżni zespół i będzie stanowił o jego wyjątkowości. Odkrycie źródeł lokalnej pamięci to dopiero pierwszy krok. Dużym wyzwaniem dla tego działania jest kontynuowanie go bez obecności osoby takiej jak Marcin. Siłą napędową będzie na pewno Elżbieta Sokołowska, liderka Pracowni Orange i dyrektorka domu kultury. Podobne działania w całej Polsce pokazują, że w lokalnych inicjatywach drzemie duży potencjał, a raz uruchomiona pamięć dużo trudniej pozwoli sobie na ponowne uśpienie.

Tekst: Dorota Borodaj

*(http://wyborcza.pl/1,76842,11663836,Tancz_mazurka__To_nie_obciach_.html#ixzz2JfJfgXQM ).

ORGANIZATOR:

ę