NASZE DZIAŁANIA

agata
2012-11-12
Zakładamy okulary powiększające
Inspirują. Zadają ważne pytania. Przekazują konkretne narzędzia. Działają punktowo, jak zastrzyk z witamin. O sieci Latających Socjologów Kultury opowiada jej członkini i konsultantka- Agata Nowotny.

Po co Latający Socjologowie?

Agata Nowotny: Latający Socjologowie są dopełnieniem sieci Latających Animatorów Kultury. Różnią nas być może niuanse, narzędzia i podejście do pracy w terenie, ale cel i sens naszych działań wychodzą z tych samych korzeni. Dlatego lepiej mówić o zadaniach całej latającej sieci, które polegają na punktowych działaniach, interwencjach przypominających zastrzyki z witamin. Inicjujemy szybkie, intensywne spotkania polegające na przekazaniu wypracowanych i sprawdzonych przez nas narzędzi, metod działań zapraszającym nas instytucjom, organizacjom czy społecznościom lokalnym. Chcemy być wsparciem, pomocą, inspiracją i pierwszym krokiem do zmiany strategii działań dla tych, którzy tego chcą. Pretekstem do tego, żeby zadziało się coś nowego w miejscu, do którego przyjeżdżamy.

Skąd pomysł na taki punktowy model działania?

A.N.: To wynik naszych obserwacji i wielu rozmów w gronie socjologów i animatorów kultury. Pracując od kilku lat ze społecznościami lokalnymi uczestniczymy w pewnym procesie zmiany. Na początku nasza praca polegała bardziej na wspieraniu lokalnych liderów i instytucji bardzo organicznie, niemal od podstaw. Nasza rola była zbliżona do roli przewodnika, który pomaga zainicjować jakiś proces czy działanie społeczne i towarzyszy jego realizatorom w każdym kolejnym etapie. Dziś jesteśmy w miejscu, gdzie wiele społeczności lokalnych nie potrzebuje już takiego wsparcia. Są na tyle świadome, wzmocnione i profesjonalne, że to, co jest im teraz bardziej potrzebne to właśnie „zastrzyk” nowej energii, inspiracja i przekazanie bardzo konkretnych narzędzi. Nasze interwencje służą pewnemu odświeżeniu, pobudzeniu do nowego działania, zachęceniu do przyjrzenia się sobie i środowisku, w którym funkcjonujemy z innej strony.

W czym taki „zastrzyk” może pomóc lokalnej instytucji?

A.N.: Pracując jako badaczka, jeszcze zanim rozwinęliśmy sieć Latających, uświadomiłam sobie, że wizyta osoby z zewnątrz pomaga różnym grupom, instytucjom czy lokalnym liderom spotkać się i wspólnie odpowiedzieć na pytania, które za zwyczaj wszyscy sobie zadają, tylko zapominają, że warto się podzielić odpowiedziami z innymi. Podczas rozmów z innymi badaczami, okazało się, że nie jestem odosobniona i że więcej osób zauważyło podobne potrzeby. Myśleliśmy wtedy o wysyłaniu w teren takich ludzi, których z barku polskiego odpowiednika nazywaliśmy roboczo „community coach”. To miał być ktoś pomiędzy badaczem, animatorem, a trenerem; ktoś, kto przyjeżdża na chwilę, patrzy z dystansu na zastaną rzeczywistość i działa jak katalizator uruchamiając pewne procesy, mechanizmy, energię czy działania, które bez niego mogłyby pozostać nieodkryte. Latający są właśnie takimi osobami.

Co robi Latający Socjolog, kiedy wyląduje już na miejscu?

A.N.: Przede wszystkim zadaje pytania – stawia lustro, w którym może się przejrzeć instytucja i jej pracownicy. Działając przez wiele lat w jednym miejscu tracimy często ostrość widzenia. Codzienność staje się dla nas „przezroczysta”. Dobrze jest więc zaprosić kogoś z zewnątrz, kto chcąc zrozumieć nasze działania będzie zadawał – często oczywiste, a kiedy indziej bardzo dziwne – pytania. Te pytania zwykle pomagają odkryć nową jakość, dostrzec to, co wcześniej było ukryte.

Nie jesteście socjologami, którzy jadą w teren, żeby przeprowadzić proces badawczy od „A do Z” i na końcu zaprezentować obszerny raport.

A.N.: Wychodzimy z założenia, że socjologia jest pewnym sposobem patrzenia na świat i interpretowania rzeczywistości. Jako Latający Socjologowie wykorzystujemy swoją wiedzę i doświadczenia badawcze, raczej żeby pobudzić ludzi do obserwowania otoczenia i wyciągania wniosków, które przekładają się na ich późniejsze decyzje. Socjologia może tu działać jak szkło powiększające. To, co zobaczysz zależy od tego gdzie i w jakim celu tego szkła użyjesz. Możesz filtrować rzeczywistość pod kątem obecności dzieci w przestrzeni publicznej, albo dostępności oferty kulturalnej w jakiejś miejscowości, albo pod kątem przystosowania miasta do potrzeb rowerzystów. Od filtra z jakiego wykorzystasz zależy rodzaj informacji jakie wyczytasz z rzeczywistości. W ramach naszych wizyt inicjujemy pewne poszukiwania, pomagamy analizować zebrane informacje i przekładać je na rekomendacje do działań, ale nie tworzymy badań ilościowych na reprezentatywnej grupie badanych.

Czego w takim razie mogę się spodziewać zapraszając do swojej instytucji, organizacji Latającego Socjologa?

A.N.: Można powiedzieć, że wspieramy instytucje w czterech obszarach: rozpoznawania otoczenia (odbiorców) pod kątem oczekiwań i potrzeb wobec oferty danej instytucji, ewaluacji przestrzeni (zarówno wewnątrz samego budynku, jak i przestrzeni publicznych zewnętrznych, jak np. parki, pasaże, place pod kątem możliwości działań kulturalnych), koordynacji pracy wewnątrz instytucji (działań zespołu, zarządzania projektami) oraz na zewnątrz (współpracy z partnerami). Jeśli na przykład jesteś domem kultury w procesie zmiany i zastanawiasz się jak zrobić nowe otwarcie i jak dotrzeć do nowego grona odbiorców; to my możemy zaproponować narzędzia, które pomogą wysondować jak takie otwarcie mogłoby wyglądać. Jakie są opinie dotyczące domu kultury, jak ludzie korzystali z niego do tej pory, a jak by chcieli. Jeśli chcesz działać w przestrzeni na zewnątrz budynku, możemy pomóc wysondować jakie miejsca w danej okolicy są postrzegane jako atrakcyjne, gdzie mieszkańcom czegoś brakuje. Zachęcamy wtedy do tworzenia subiektywnych map otoczenia, przyklejania karteczek z opiniami w miejscach, które nam się podobają.

Czyli skuteczne mogą być nie tylko ankiety i kwestionariusze…

A.N.: Współpracując z instytucjami kultury często słyszę, my już robiliśmy ankietę, ale w sumie nic z niej nie wyszło. Stworzenie dobrego kwestionariusza i wyciągnięcie z niego najistotniejszych danych wymaga kunsztu, wiedzy, ale też zaplecza realizacyjnego. Nie każda ankieta wyłoni miarodajne dane. Jeśli chcemy zdobyć informacje na temat działań, jakie nasza instytucja kultury mogłaby podjąć, żeby przyciągnąć nowych użytkowników, to pierwszą pokusą jest zapytanie o to ludzi. A pomyślmy jak my sami byśmy się czuli w roli pytanego? Gdyby ktoś nas złapał gdzieś przypadkowo na ulicy i zapytał: jakie nowe, innowacyjne, nietuzinkowe zajęcia chcesz w swoim domu kultury? Myślę, że wielu z nas nie byłoby w stanie wymyślić nic naprawdę kreatywnego. I nic dziwnego. Żeby generować nowe pomysły, trzeba zaaranżować ludziom sytuację, w której będzie im łatwiej, naturalniej być kreatywnym. Jak zaprosisz nawet 10 -15 osób i zorganizujesz ciekawy warsztat, to okaże się, że w toku wspólnych poszukiwań, zabawy i pracy jesteście w stanie wygenerować kilkadziesiąt nowych pomysłów i rozwiązań. Mimo, że socjologia najczęściej kojarzy się z ankietami – dużymi badaniami ilościowymi na reprezentatywnych próbach (słupkami i procentami), jest w niej wiele innych rodzajów badań – tak zwane badania jakościowe, które mogą wykorzystywać bardzo kreatywne sposoby działania, podobne do działań animatorów kultury. Dajemy ludziom możliwość wypowiedzenia się w inny sposób niż poprzez wypełnienie ankiety.

Czyli to, co robicie, to inicjowanie twórczych sytuacji, dzięki którym można zebrać informacje na jakiś temat?

A.N.: Dokładnie i nawet jeśli nie są to poważne, miarodajne badania, to pomogą nam wyznaczyć pierwszy krok, określić jakie mamy możliwe strategie działania. W tym, co robimy lubię fakt, że wykorzystując proste narzędzia uczymy innych samodzielności. Nawet w sytuacji, kiedy nie stać nas na profesjonalne badania możemy sami zdobyć wiele wskazówek z otoczenia, co więcej nasi respondenci mogą się przy tym całkiem dobrze bawić i łatwiej zaangażować w proces szukania odpowiedzi. Badanie to nie tylko obiektywne informowanie o rzeczywistości, to także sposób na odkrywanie nowych inspiracji i motywowanie się do podejmowania kolejnych wyzwań. Uczestnicząc w takim działaniu animacyjnym wykorzystującym metody badawcze mamy szansę doświadczyć sytuacji, która nie tylko będzie odpowiedzią na postawione przez nas pytania, ale może być też przyczyną zadania sobie zupełnie nowych pytań i kreowania pomysłów, które może nie narodziłyby się po lekturze nawet wyczerpującego raportu.

Mogę zaprosić Latającego Socjologa, żeby zmapować potrzeby moich odbiorców, wygenerować pomysły na nowe działania. Czy z Waszym wsparciem mogę zrobić autoewaluację mojej instytucji?

A.N.: Jeśli chodzi o pracę z ludźmi, to na pewno możemy pomóc instytucji w różnych zagadnieniach dotyczących współpracy ze społecznością lokalną, użytkownikami, odbiorcami. Możemy też pomóc takiej instytucji w pracy zespołowej w wymyślaniu na czym polega jej praca, jak komunikacja w zespole wpływa na jego skuteczność. Warto jest poddać się takiej refleksji, bo może się okazać, że wprowadzając niewielkie zmiany możemy w znaczący sposób podnieść jakość pracy. Pomagamy również mapować zasoby, jakimi dysponuje taka instytucja, dostrzec lokalnych sojuszników i potencjalnych partnerów.

Działacie też z tematem przestrzeni publicznej.

A.N.: To bardzo wdzięczny temat i mamy tu wielu specjalistów. Pomagamy zaplanować działania wychodzące w przestrzeń, do ludzi. I nie muszą to być poważne inwestycje, jak rewitalizacja skweru czy placu zabaw. Często wspólnie z pracownikami i odbiorcami działań instytucji udawało nam się zaprojektować proste i niedrogie działania, które później świetnie się sprawdzały. Na przykład w jednym z domów kultury powstał pomysł na przenośny plac zabaw – skrzynię na kółkach z różnego rodzaju zabawkami, z którą miał podróżować animator i zatrzymując się w kolejnych miejscach zapraszać dzieci do zabawy. Okazało się, że to był prawdziwy strzał w dziesiątkę!

Co w takim razie powinno się zadziać przed lotem socjologa, żeby jego wizyta była inspirująca dla zapraszających i satysfakcjonująca dla niego samego? Jaka jest Twoja recepta na udaną współpracę?

A.N.: Zapraszając nas dobrze jest odpowiedzieć sobie na pytanie: w czym taka interwencja socjologiczna ma mi pomóc. Świetnie, jeśli instytucja czy organizacja, która chce nawiązać z nami współpracę zgłasza już jakieś zagadnienie do pracy, jakiś problem, albo pytanie, na które chce uzyskać odpowiedź. To jest dobry punkt wyjścia, bo dzięki wytyczonym przez zapraszającego ramom jest nam łatwiej zaproponować konkretne działania. Niezwykle ważne i wspierające jest, kiedy pracownicy instytucji są naszymi ambasadorami. Kiedy komunikują na zewnątrz: zaprosiliśmy socjologa, żeby nam w czymś pomógł, ale my też jesteśmy aktywnym uczestnikiem inicjowanego w ten sposób procesu. Świetnie, kiedy zapraszająca nas instytucja traktuje nas jak nowych członków zespołu, którym tłumaczy specyfikę pracy, miejsca i środowiska. Przekazuje informacje i komunikuje rzeczy, które mogą mieć wpływ na przebieg naszej socjologicznej interwencji. Zawsze jesteśmy też wdzięczni za informację zwrotną, czyli powiedzenie nam, co działało najlepiej, co było wspierające, a czego zabrakło. Najważniejsze jest wzajemne zaufanie. Dużo łatwiej jest nam pracować, kiedy ludzie zadają nam pytania. Zachęcamy do ciekawości i mówienia nam o sowich potrzebach czy obawach.

Podsumowując można powiedzieć, że Latający Socjolog to bardziej inspiracja i zaproszenie do współpracy, niż specjalista od różnego rodzaju pomiarów?

A.N.: To prawda! Nie przywozimy gotowych odpowiedzi, nie oceniamy – nie jesteśmy kontrolą jakości i na pewno nie jesteśmy po to, żeby kogokolwiek krytykować. Często natomiast pokazujemy, że jakieś mechanizmy nie działają, że można wprowadzić nowe rozwiązania lub ulepszyć te, które już są sprawdzone. Wychodzimy z założenia, że jesteśmy specjalistami w swojej dziedzinie, ale to osoby, które nas zapraszają są specjalistami od tego co robią i od spraw swojej społeczności. Dostarczamy pewnych narzędzi, zapraszamy do założenia przysłowiowych okularów. To co się zadzieje, jaka treść i jakiej jakości powstanie zależy od tego, na ile zapraszająca nas instytucja chce z nami współpracować. Sukces wizyty zależy od jednej i od drugiej strony.

Agata Nowotny - Socjolożka i badaczka. Kończy doktorat na temat społecznej roli dizajnu w Instytucie Socjologii UW. Bada, pisze, uczy. Prowadzi projekty badawcze społeczne, naukowe i marketingowe. Z Towarzystwem Inicjatyw Twórczych ę współpracuje przy projektach związanych z domami kultury i bibliotekami, inicjatywami młodych filmowców i dizajnerów oraz działaniami seniorów. Uczy metod badań jakościowych w Instytucie Socjologii UW, wykłada na Wydziale Wzornictwa warszawskiej ASP i poznańskiej School of Form, gdzie kieruje katedrą socjologii na wydziale Wzornictwa.

ORGANIZATOR:

ę