NASZE DZIAŁANIA

11
2012-11-09
Stworzyć przestrzeń
Ważna jest ciągła inwestycja w zespół, szkolenia i warsztaty rozwijają nasze kompetencje. Liczy się różnorodność stylów pracy, działań i wymiana myśli. Osoby z zewnątrz to dla nas duża inspiracja i pomoc w codziennych przedsięwzięciach. Współpraca z Tomkiem i z Jankiem zainspirowała nas do stworzenia ciemni, a fotografia otworkowa jedzie już do dzieci na wieś – komentuje warsztaty Latających Animatorów Kultury Piotr Wlizło dyrektor Żuromińskiego Centrum Kultury.

O tym co jeszcze dzieje się w Żurominie i jak działa Żuromińskie Centrum Kultury z Karoliną Grześkiewicz, animatorką kultury, rozmawia Tomek Kaczor.

Lubisz swoją pracę?

Karolina: Wiesz że lubię. Jestem tu dopiero od lutego, ale nie jest mi obce to miejsce. Po studiach i kilku latach pracy w Warszawie wróciłam tu, gdzie w licealnych czasach sporo przesiadywałam i działałam. Obserwuję zaangażowanie ludzi, pomagam im w realizacji ich pomysłów na akcje w Żurominie. To sprawia mi radość.

Widzisz różnicę między tym jak działało Żuromińskie Centrum Kultury kiedy sama byłaś uczestniczką wydarzeń, a tym, co dzieje się teraz, gdy pracujesz tu jako animatorka?

Karolina: Po pierwsze zmienia się forma spędzania wolnego czasu. Kiedyś mieliśmy mniejsze możliwości: trudniejszy dostęp do mediów, nie było internetu... Konkurowanie z internetem i telewizją to trudne zadanie. Zaproponowanie młodzieży jakiegoś działania wymaga bardzo dokładnego przeanalizowania tego jak młodzi ludzie spędzają czas wolny. Trzeba zaproponować coś, co ich zainteresuje, a następnie umiejętnie przekazać im inicjatywę. Nie chodzi o to, żebyśmy coś rozpoczęli i zakończyli. Zależy nam na tym, by tak pracować z ludźmi, żeby chcieli realizować swoje pomysły we współpracy z nami.

I jak to się udaje?

Karolina: Od 3 lat działa u nas redakcja młodzieżowego dwumiesięcznika Kontrast. Mają regularne zebrania, debatują nad tym jakie teksty będą w numerze. Poza tym podłapują też i kontynuują fajne inicjatywy sprzed lat. W marcu ukaże się tomik poezji z wierszami naszych mieszkańców. To kontynuacja projektu z 2003 roku, kiedy to został wydany tomik wierszy pt. „Papilarnie“. My jesteśmy takim katalizatorem, który powoduje, aby ich fajne, kreatywne pomysły przekształcały się w działanie.

W Żurominie jest też silna scena muzyczna.

Karolina: Nasze miasto ma bardzo bogatą tradycję muzyczną, kolejne osoby ją kontynuują. To jest sukces ŻCK. My im dajemy salę prób, opiekę menadżerską, studio do rejestracji dźwięku, jak potrzeba wypożyczamy sprzęt. Dzięki temu pojawiają się nowe zespoły, które mają gdzie ćwiczyć, a potem występują na naszych koncertach i jednocześnie reprezentują nas w całej Polsce i robią dobrą promocję. Czasem wystarczy po prostu stwarzać możliwość, żeby samo się działo, bo o to chodzi w animacji kultury.

A co jest dla was trudne?

Karolina: Dla niektórych wyznacznikiem sukcesu jest frekwencja. To jest oczywiście ważne i pracujemy ciągle nad jak najlepszym dotarciem do odbiorców, właściwą dystrybucją informacji. Ale jeśli ktoś mierzy efekty działania wyłącznie na podstawie tego ile osób na nie przyszło, to wynik często niesłusznie bywa niesatysfakcjonujący. Uważam, że należy odchodzić od takiej metody. Czasami te sześć osób, które przyjdzie na warsztaty, zostaje później liderami, którzy zaszczepiają w innych zainteresowania. Wiadomo, nie zawsze wszyscy mogą spotkać się w jednym miejscu o tej samej porze. Czasem zapomina się o tym, że te klika osób, które pojawi się na przykład na warsztacie, potrafi przyswoić tę wiedzę, złapią bakcyla i przekazuje go dalej. Patrzenie przez pryzmat frekwencji stwarza niepotrzebne problemy.

Spróbuj sobie teraz wyobrazić takie Centrum Kultury twoich marzeń...

Karolina: Chciałabym, żeby to było takie Epi-Centrum Kultury. Żeby energia kipiała z tego miejsca i zarażała innych. Żeby ludzie przychodzili do nas ze swoimi pomysłami, a my żebyśmy mogli być platformą do realizacji ich planów i marzeń. Chcemy pomagać mieszkańcom realizować ich pomysły, a nie sprzedawać swoje. Nasze zainteresowania są czasami ograniczone i możemy nie wiedzieć, że jakąś grupę interesuje na przykład turniej gier planszowych.

Co wam dały warsztaty Latających Animatorów?

Karolina: Przylot Latających to powiew nowych możliwości. Nie zamykaliśmy się w czterech ścianach, tylko wyszliśmy poza mury ŻCK pracując w naszym parku. Wykorzystaliśmy ostatni moment, aby sfotografować park, który przechodzi teraz rewitalizacje i wiosną zobaczymy zupełnie nowe miejsce.


Latający Animatorzy Kultury Tomasz Kaczor i Jan Mencwel w październiku przez cztery dni w Żuromińskim Centrum Kultury prowadzili warsztaty fotograficzne. Działania skupiły się wokół parku znajdującego się przed centrum. O historie z nim związane uczestnicy warsztatów pytali mieszkańców podczas jednej z warsztatowych akcji. Warsztaty zostały zrealizowane w ramach programu Otwarty Sektor Kultury finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

ORGANIZATOR:

ę